Szydełkowanie

Koszyczki do zadań specjalnych

Opublikowano:

Bardzo lubię kiedy rzeczy są praktyczne. Niestety nie zawsze w parze z tym idzie to, że są ładne. Postanowiłam rozwiązać ten problem. Inspiracja znalazła się na którymś za zdjęć przy przeglądaniu stron internetowych. Do uporządkowania rzeczywistości przydają się nieraz koszyczki.

Znalazłam taki, który wydawał się być zrobiony na szydełku sznurkiem bawełnianym (koniec końców ten znaleziony wzór okazał się być robiony na drutach, ale kto by się tym przejmował). Akurat pod ręką miałam zarówno szydełko jak i sznurek bawełniany, na dodatek jeszcze trochę czasu.

Pierwsze próby, jak ze wszystkim nie były całkowicie zadowalające, ale praktyka i podglądanie jak to robią inni sprawiło, że koszyczki zaczęły wyglądać coraz ładniej. Czym więcej ich zrobiłam, tym więcej zastosowań się dla nich znajdowało.

 

 

Służą w tej chwili nie tylko mi. Ze względu na swoje właściwości są bardzo praktyczne. Używam ich jako organizerów w kuchni i łazience, służą do przechowywania artykułów biurowych. Bardzo dobrze sprawdzają się także, kiedy w rozmiarze XXL, połykają wszystkie porozrzucane zabawki. Idealnie sprawdzają się jako pojemniki do przechowywania setek drobnostek, kiedy pojawia się w domu nowy lokator. Kiedy koszyczek spotka się z brudną rzeczywistością wystarczy wrzucić do pralki i jest jak nowy.

 

Udoskonalanie

Ostatnim hitem, jeżeli chodzi o koszyczki, jest odkrycie, że mogą być wielokolorowe i to nie w sposób przypadkowy, ale w misternie utkanym wzorze. Muszę przyznać, że praca nad nim potrafiła być frustrująca, kiedy próbowałam rozplątywać sznurki, które cały czas próbowały mi udowodnić, że jak są splątane to im lepiej. Ale ta niewielka przeszkoda nie stanęła mi na drodze do tego, aby moja ukochana monstera miała nową osłonkę. Bo chyba wcześniej nie wspominałam, że jako osłonki, koszyczki również idealnie spełniają swoje zadanie.

 

 

Zapewne czeka mnie jeszcze niejedno odkrycie związane z zastosowaniem i wykorzystaniem tego prostego, ale jakże efektownego pomysłu. Czekam na nie z niecierpliwością. Czasami natchnienie przychodzi niespodziewanie, kiedy wyniknie jakaś potrzeba, nieraz jest wynikiem dłużej doprecyzowywanej koncepcji, ale najbardziej cieszy mnie uzgadnianie pomysł z osobą, u której gościć mają koszyczki. Wtedy okazuje się, że pomysłów na ich wykorzystanie jest dużo więcej niż mogłam sama wymyślić.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *